Zasnąć, by nie czuć.
„Pola Makowe”
Autor: Nikki Erlick
Stron: 376
Wydawnictwo: Znak Literanova 2026 r.
***
Nikki Erlick jest dla mnie gwarancją
nieoczywistej fabuły, nieprawdopodobnej, ale nie niemożliwej. Po przeczytaniu
powieści „Miara życia” bardzo chętnie sięgnęłam po najnowszą publikację autorki.
Grupka nieznajomych zmierza do
ośrodka położonego na odludziu pośród piasków kalifornijskiej pustyni. Każdy z
nich w innym celu. Ilustratorka Ava chce odnaleźć w Polach Makowych swoją
starszą siostrę, strażak Ray szuka ukojenia po śmierci brata, Sasha pragnie
dowiedzieć się, dlaczego odrzucono jej podanie o przyjęcie do ośrodka, a Sky
młodziutka dziewczyna znalazła się tam przez przypadek.
Dlaczego tak naprawdę wyruszyli w
drogę, jakie chowają sekrety smutki i żale? Co odnajdą w tajemniczym ośrodku,
który został stworzony, by uśmierzyć ból po stracie najbliższej osoby?
Zdecydowanie
to nie jest zwykła historia jakich wiele na półkach w księgarni. Czytając, mamy
świadomość, że to, co się wydarzyło, nie zawsze jest realne, ale z drugiej
strony, czy na pewno? Świat nas zaskakuje, nowinki medyczne, technologiczne
odkrywane są każdego dnia, więc ta fabuła nie jest taka mało prawdopodobna,
jakby się wydawało na początku.
Bohaterowie są niewątpliwie atutem
powieści, każdy w inny sposób sobie radzi sobie z odejściem najbliższej osoby.
Wyruszyli w podróż, mając nadzieję, że dotrą do miejsca, które pomoże im
ponowie nabrać chęci do życia. Jadą w tym samym kierunku, ale z innym bagażem
życiowym. Chcą zapomnieć, bo wspomnienia rozrywają ich dusze. Ile razy sobie
powtarzamy: prześpij się z tym problemem, a jutro będzie lepiej. Dla nich jedna
noc, to za mało, oni chcą zasnąć na miesiąc.
Zdanie, które pozostało w mojej głowie:
żałoba, to kiedy twój świat gwałtownie staje w miejscu, kiedy to rękoma
młócisz powietrze, a reszta świata po prostu kręci się dalej – pięknie napisała
Nikki Erlick.
Pola Makowe to opowieść o
przeszywającym smutku, który każdy z nas doświadczył lub doświadczy w
przyszłości. Najbliżsi odchodzą, a my na to wpływu i nie każdy umie sobie
poradzić z tą pozostawioną pustką. Autorka z empatią pochyliła się nad zranionym
sercem, ale nie jest to poradnik z gotowymi rozwiązaniami. Otrzymujemy za to
refleksje od bohaterów z analizą psychologiczną ich żałoby. Zasnąć i nie czuć
smutku, czy to możliwe? Czy jest to recepta na zniwelowanie bólu po śmierci
najbliższej osoby? A może należy się z nim zmierzyć, a nie odrzucać. Powieść polecam
osobom, które niedawno utraciły kogoś bliskiego i faktycznie nie musi to być ten
ostateczny koniec, ale również odejście partnera, rozwód lub ogromna zmiana
życiowa. Może pewne fragmenty, przemyślenia uczestników tej niezwykłej
podróży pomogą odpowiedzieć na kilka pytań, spojrzeć z inne perspektywy na
własny smutek. Historia pozwoli zaakceptować obecny stan ducha, ocalić
wspomnienia, a może odkryjemy coś więcej. I za to lubię powieści Nikki Erlick.
Polecam wszystkim.
Książka na prezent dla…
Kobiety – powieść
pozostająca na długo w pamięci, bo z nieoczywistą fabułą. Mówią, że czas leczy rany,
ale nie wszyscy umieją żyć, gdy zabraknie kogoś bliskiego. Jeżeli straciłeś coś
ważnego w życiu, to historia dla ciebie, osobę, bliską relację, bez czego czujesz
ogromną pustkę. Może tu odnajdziesz odpowiedzi na nurtujące cię wątpliwości i
pytania.
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Znak Literanova. Współpraca reklamowa.
Podobne dobre publikacje:
„Czuwając nad nią” - Jean-Baptiste Andrea

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Z góry dziękuje za wszystkie komentarze, porozmawiajmy o książkach i nie tylko.